Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje- Fiodor Dostojewski
statystyka
Kategorie: Wszystkie | album | anegdoty | cytaty, wiersze | macierzyństwo | pamiętnik
RSS
wtorek, 04 sierpnia 2009
powrót na blog dzieciaczkowy

Rozpoczęłamnowy etap w zyciu :)

Nie byłam jeszcze u lekarza, ale wszystko mi mówi, że po raz drugi będę Mamą.

W związku z tym będę pisać na moim blogu dzieciaczkowym, w któym dzieliłam się z Wami swoimi refleksjami przed i po narodzinach Hani, już od pierwszego dnia wykonania testu.

Chcę po prostu mieć takei dzieciaczkowe przeżycia w jednym miejscu :) Potem jak ochłonę ponowych doświadczeniach, znowu powrócę na ten adres. Nie kasuję tego bloga, tylko go zawieszam.

Zapraszam więc wszystkich tu.

Jest to blog zahasłowany.

Niektórzy z Was znają hasło, a jak ktoś chce mieć dostęp i nie pamięta hasła, to piszcie do mnie na maila podanego tam na stronie z prośbą o hasło.

W mailu napiszcie krótko kim jesteście.

Już dziś będzie tam pierwszy wpis :)

PS. dziękuję wszystkim za gratulacje

środa, 29 lipca 2009
Teeeest

 

Zrobiłam go w drugi dzien po spodziewanym okresie (bo zawsze mam regularny), wieczorem. Nie wiem czy to stąd wynika, że tak jasna jest ta kreska.

Nie byłam u lekarza, bo to dopiero gdzieś za dwa tygodnie jest sens iść, ale według mnie ten wynik jest jednoznaczny............................

Jak go zobaczyłam, to zbladłam, w nocy śniły mi się koszmary, jak damy radę. Hania jeszcze nie wyrośnie z pampersów, wózka i łóżeczka, a już będą potrzebne następne. Rano myślałam, że to tylko sen.

Czy się cieszę? Tak

Tylko jedna wypłata, ale wiem, że damy radę i będziemy dumi z naszych dzieciaczków. Pokocham ta dzidzię tak samo jak Hanię.

Zawsze chciałam do trzydziestki mieć już dwójke. No i proszę będę miała 28 lat jak urodze, więc wszystko zgodnie z planami :)

Tak poważnie to uczucia mam mieszane, trochę lęku, trochę radości, ale jestem dobrej myśli.

 

 

poniedziałek, 20 lipca 2009
Pourlopowo

Dwutygodniowy urlop męza już za nami. Cóż Bahama t nie było, bo jednak z jednej wypłaty nie poszalejemy, zwłaszcza że obecnie spłacamy raty za pralkę.

Tak więc standardowo spędziliśmy tydzień u jednych rodziców i tydzień u drugich.

Troszkę odpoczęłam, bo opieka nad Hanią rozłożyła się na innych.

Hania wręcz nie odstępowała Taty na krok, nie mogła się nim nacieszyć.

Podczas pobytu u moich rodziców, udało nam się wyskoczyć bez Małej na basen, a u teściów byliśmy na kajakach, więc tyle jeśli chodzi o atrakcje.

A jeszcze w tym tygodniu u moich jeździliśmy często w odwiedziny do mojej babci, która mieszka na prawdziwej wsi, ma piękne małe kaczuszki (które Hania ganiała i głaskała), prosiaczki (na które Hania mówiła: Hau hau :) i wielkie podwórko ze świeżoskoszoną trawka (po którym Hania się nieźle wyhasała).

Zwięczenie urlopu było jak dla mnie również przyjemne, bo byłam na wieczorze panieńskim koleżanki. To było moje pierwsze od ponad dwóch lat wyjście na dyskotekę, a wyjście bez męża, odkąd jesteśmy razem, to w ogóle pierwsze.

Było naprawdę super, założyłam mini i wytańczyłam się za wszystkie czasy. Stylistyka była iście diabelska. Wszystkie miałyśmy różki, a Panna wieczoru dodatkowo Czerwone boa, co świetnie kontrastowało z czarną sukienką.

Bardzo ją podziwiam, bo jest w czwartym miesiącu ciąży, ma już pokaxni brzuszek, a wystapiła w szpilkach. Z tego co pamiętam, to ja w ogołe nie miałam ochoty na wyjścia do lokali w ciąży, bo przeszkadzał mi dym, wysopkich butów unikałam, bo męczyły mi sie nogi. Ale trzeba przyznać, że ta koleżanka naprawde świetnie sobie radziła, świetnie wyglądała i podbiła parkiet.

Ma racje, że skorzystała póki może, bo wiadomo że w pierwsze miesiące z dzidzią nie jest tak łatwo sie wyrwać z domu.

A w sobote mamy wesele u rodziny męża. Również nie mogę się doczekać. Ostatnio byłam na własnym ponad rok temu. Hania poraz pierwszy zostanie na noc bez rodziców. Przyjeżżają teście, żebym ją bawić. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

piątek, 17 lipca 2009
po urlopie

Własnie wróciłam z dwutygodniowego urlopu, wpis będzie w poniedziałek :)

poniedziałek, 29 czerwca 2009
pzyszedł dziś

Dziś przyszedł okres :) a więc zaczynam na nowo łykać tabletki odchudzające :)

niedziela, 21 czerwca 2009
To już rok...




"Musicie być silni miłością,

która wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

wszystko przetrzyma,

tą miłością, która nigdy nie zawiedzie"


Jan Paweł II

 

 

 

 

 

 

Dziś mija pierwsza rocznica zawarcia przez nas sakramentu małżeństwa

sobota, 20 czerwca 2009
Myślę, że jednak NIE

Narazie nadal nic nei wiem, czekam an okres który będę miała 30 czerwca, o ile będę miała.

Według moich skromnych obliczeń nie były to dni płodne, ale biorąc pod uwage to, że dopiero od miesiąca nie karmię piersią i nie mam jeszcze zapewne do końca uregulowanej gospodarki hormonalnej- wszystko jest możliwe...

Odstawiłam Lineę i Lkarnitynę, ale chodze na aerobik i active sensitive bike, no i pozwalam sobei czasem an lampkę wina. Nie dajmy się zwariować. Moje przypuszczenia zmieniły się na : "NIE" a reszta okaże się za tydzień.

Jutro nasza pierwsza rocznica ślubu :) O 12:30 będzie msza św. w naszej intencji, na którą przyjeżdżają rodzice i teście. Potem zapraszam ich na obiad i ciasto. Ciasto już zrobiłam, a na obiad podam chyba tradycyjnie rosół i mniej tradycyjnie de volaye (jak kolwiek się to pisze)ziemniaki z wody i sałatkę z kapusty modrej. No i jakieś winko.

 

Tak więc jutro ranna pobudka i do roboty :)

wtorek, 09 czerwca 2009
Who know???

Jakoś ostatnio mało tu piszę, za to więcej czytam he he (www.tococzytam.blox.pl). Na nowo odkryłam bowiem uroki biblioteki, zwłaszcza takiej, która jest skomputeryzowana i można wyszukiwaći zamawiać książki przez internet, a potem tylko odbierać, cudo... jak dotą nałogowo kupowałam książki, no ale cóż nie te czasy, kryzys.

Co do moich postanowień, to schudłam już jeden kilogram, ważę gdzieś mniej więcej 64,2 kg, to już coś.

Łykałam kilka dni Lineę, jeżdzę codziennie godzinę na orbim, czasami co drugi dzień, ale ważne, że jeżdżę.

Poza ty mąż dostał dla mnie z pracy nowiutki piękniutki karnet trzymiesięczny na 24 wejścia na aerobik :D jestem przeszczęśliwa z tego powodu, bo to wszak wydatek ponad dwustu złotych i raczej bym wolała wydac je na opłaty, a uwielbiam aerobik i porofesjonalne zajęcia na rowerkach i stepach (Sajła you know, what I mean ;).

Ale mam kolejne zmartwienie, wszak wiadomo, że zbyt dobrze być nie może.

Pierwszy raz odkąd jest z nami Hania, jakoś się tak z mężem zapomnieliśmy i teraz... boje się, ze mogę być w ciąży.

Mój strach nie jest oczywiście podparty żadnymi dowodami, gdyż rzecz działa się 3 dni temu, ale po prostu boję się łykać te tabletki odchudzajce. Jestem na siebie zła za tą lekkomyślność, bo żeby wszystko się wyjaśniło muszę czekać teraz do końca czerwca, bo wtedy mam mieć okres, a  to jest tyle zmarnowanego czasu kiedy mogłabym łykac te tabletki i ćwiczyć. I tak będę ćwiczyć, bo to raczej w tym stadium by nie poczyniło potencalnemu zarodkowi żadnej szkody, ale tych tabletek boję się łykać. Trzeba być odpowiedzialnym i dopuszczać możliwośc, że coś się wydarzyło, a nie wierzyć, że ma się dar proroczy i do niczego nie doszło. Ech tym bardziej, że mój dar proroczy" mówi mi coś zupełnie odwrotnego, mam jakieś takie dziwne przeczucia... ale może to juz działa pdswiadomość.

Gdy staraliśmy się o naszą córeczkę to trwało to ponad 3 miesiące, ale wiem że los jest przewrotny i kto wie czy tym razem nie wyjdzie nam jakaś dzidzia tak przypadkiem od jednego razu??? Who know???

Jakoś mi lżej, że się z Wami podzieliłam tym newsem. Będziemy teraz razem czekać na wyjaśnienie sytuacji, a  tym czasem po długim weekendzie wybieram się na aerobik.

PS. Mama-ancyś szkoda, że nie mogę u Ciebie komentować :(

 

czwartek, 28 maja 2009
Oponka się obnaża

No to Wam się obnażę :) hi hi

jak jeździłam na orbitreku to naprawdę już całkiem neiźle wyglądałam, a potem okres, przeziębienie i w rezultacie tak się zapuściłam, że uwydatnia się u mnie tz. otyłość brzuszna, bleee

Mam taką śmieszną figurę, że nogi mam chude a z "oponką" mam zawsze problem i wyglądam jakbym miała się zaraz załamać pod wpływem ciężaru oponki na tych chudych nogach, ech...

Zapuściłam się pod  wpływem wyjazdów na dwa weekendy do mamy, bo rodzice mają swój sklep spożywczy i zawsze jest tak, że jak mama zamyka, to pyta, co bierzemy do domu, no to ja widząc to wszystko,z aczynam sobie dogadzać.

I w ogóle jak spaceruję z Hanią i wpadam do mamy to zawsze się pyta czy coś chcę.

No i potem człowiek po takim sutym weekendzie wraca do domu i ma rozepchany żołądek i ledwo ochłonie  a tu nastpny weekend. Masakra.

Na szczęście w ten weekend jedziemy do teściów, a tam zawsze sa gołąbki i bigos, a żadnej z tych potraw nie lubię :))

No więc postanowiłam coś z tym zrobić.

Tak się skada, że mam na stanie taką świetną wagę z wyświetlaczem lsd. Dokonuje personalnego pomiaru tkanki tłuszczowej i wody w organizmie. Wprowadza się tam swpje dane, płeć, wzrost, wiek itp. W goóle jest bajerancka, bo jakieś wykresy tworzy itp.

No i dokonałam dziś pomiaru:

65,1 kg

31,3 % wody

47,2 % tłuszczu

Poziom tłuszczu mam według wagi "too high" , z resztą i bez wagi widze to po sobie. Nie da się ukryć.

Postanawiam od dzisiaj ćwiczyć codziennie godzinę na orbitreku jak Hanai będzie miała drzemkę. Czyli dziś i jutro poćwiczę a potem dopiero po weekendzie, ale dobre i to.

Tak w ogóle to jednym z dobrodziejstw niekarmienia piersią jest to, że wreszcie moge spożywyć L-karnitynę, która pomoże mi osiągnąć lepsze efekty w ćwiczeniach. Oglądałm róże Bio cla i takie tam, ale wszystko to drogie i takie zbyt bajeranckie: chrom zielona herbata, kwas jabłkowy i takie tam, a ta L-karnityna chyba najważniejsza, więc kupiłam czysta L-karnitynę za 22 zł.

Bedę przyjmować tylko jedną tabletkę dziennie (bo tam napisali od 1 do 2), ale  dopiero pojakims tygodniu ćwiczen. Mąż mi poradził, żeby zacząć tak "na sucho", organizm sam będzie spalał, a potem dodatkowe wspomaganie.

Te droższe specyfiki trzeba zażywać od 4 do 6 tabletek dziennie, a ja mam w sobie wstręt do zażywania tabletek.

Myślę, że to jakaś niepotrzebna, szkodliwa chemia i nie wiem jakbym zniosła obowiązek łykania czegoś codzień, tak jak moja mama na cholesterol na nadciśnienie itp.  Wiem, że jak ktoś choruje to musi. No ale jak nei choruje, to powinnien się wystrzegać,a nie tabletki na włosy i paznokcie, tabletki na cerę, tabletki na oczy itp itd.

Z tego też względu katorgą było dla mnie kiedyś przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych, ale to był drobny epizod, któregonie zamierzam powtarzać.

Bedę Was informować o moich wzlotach i upadkach w związku z tym planem odchudzania. Bedę też podawać nowe pomairy :)

Trzymajcie kciuki!!!

 

 

wtorek, 26 maja 2009
Pożegnanie z laktacją???

Nie chcę zapeszać, ale jestem chyba bliska sukcesu :))))))))))))))

Moja Córeczka od 5 dni nie używa mojego narządu o nazwie PIERŚ :)

Jest to chwila dość wyczekiwana, bo w końcu 15 i pół miesiąca karmienia to moim zdaniem wystarczający rekord i nie jestem już chyba Hanusi potrzebna w tym względzie.

 Co prawda Mama powiedziała mi, że chyba nie ma we mnie uczuć, że dziecku odbieram pierś tak sama z siebie, bo jakby mi mleko zanikło, to co innego. Jest jeszcze kwestia tego, że Hania nie jada mleka modyfikwoanego i kaszek ryżowych. Z produktów mlecznych jedynie danonki. Ale mam spokojne sumienie, bo radziłam się pediatry, która stwierdziła, że Hania wygląda dobrze i nei zaszkodzi jej odstawienie cycka, muszę jej po prostu wciskac trochę nabiału, jakis twarożek, jogurty itp., może budyń spróbuj.

Wybaczam mamie jej surowy osąd, bo po pierwsze: przywykłam do tego, po drugie dziś jest Dzien Matki i życzę jej sto lat życia w zdrowiu, szczęściu i uśmiechu.

Ja dostałam od Hansui w prezencie wieeeeelkąąąą kupkę o poranku :) a jeśli chodzi o wieeksze przyjemności to idę dziś do kosmetyczki o 17 na kompleksowe oczyszczanie twarzy i dwie maseczki.

Pozdrawiam :)

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5