|
Blog > Komentarze do wpisu
Majówka i po majówce
Czas ten spędziliśmy u teściów. Było swojsko i relaksuąco (pomijając fakt, że mój mąż dostał zapalenia migdałków i wylądował jak zwykle na antybiotyku !!!). Dla Hani bło wręcz fascynująco, bo była u pradziadka Jana, gdzie karmiła chlebkiem kurki i koguty, tak tak takie prawdziwe, które mówia "ko ko" i "kukuryku" :) Poza tym bywała na działce u dziadka. Podlewała tam konewką-żabką warzywka, wracała mokra, brudna i przeszczęśliwa :) Nie ma to jak dziecko wychowywane w mieście puścić na starcie z prawdziwą naturą :) Ech... żałuję, że mieszkamy w wieżowcu w centrum miasta, oj żałuję. Ale nadal marzę, że kiedyś tam w bliżej nieoreślonej przyszłości zjem niedzielne śniadanie na świezym powietrzu we własnym ogródku przy własnym domku z własnym mężem he he i trójką dzieci. Tak, tak postanowiłam, chce mieć trójkę.
dopisek: wreszcie skonczyłam czytac "Dziwne losy Jane eyre"- moja recenzja tutaj wtorek, 05 maja 2009, jj-jj
TrackBack
|